W-F w szkole


Oglądasz archiwalną wersję wątku "W-F w szkole" z forum www.forum.wesele-lodz.pl/


Agatka_P - Wto Maj 30, 2006 5:12 pm

Jak go wspominacie?? Przenosze wypowiedzi z shoutboxu ponieważ rozgorzała tam dyskusja

Agatka_P: ja tam zawsze dostawałam pały z w-f do albo nie umiałam skakać przez kozła albo bałam się grać w siatków bo zawsze miałam obawy co do piłki że mi spadnie na głowe
x [Dzisiaj 16:38] Agatka_P: i przez panią od w-f przez to że zignorowała moją kontuzje kostki mam nawracające zwichnięcie kostki
[Dzisiaj 16:55] fiona83: w podstawówce i liceum byłam zwolniona z wf, a na studiach wybrałam tenis stołowy więc nie namęczyłam się
[Dzisiaj 16:59] *Kati: hmm ale ja nie jestem taka zła jak tamte panie
[Dzisiaj 17:00] *Kati: O masz Fiona ale tenis stołowy dla mnie jest koszmarnie nuuudny heh
x [Dzisiaj 17:00] Agatka_P: napewno nie
[Dzisiaj 17:02] hanusia: ja tam bardzo dobrze wspominam swój WF a szczególnie pana od WF który był swietnym jajcarzem ale jak trzeba było to objechał z góry na dół, ale przynajmniej się ruszałam i nie wyglądałam jak niektóre dzieci teraz co to łatwiej przeskorzyć niż obejść
[Dzisiaj 17:03] fiona83: tenis stołowy nie jest nudny ja się gra przez 3 stoły w poprzek
[Dzisiaj 17:11] *Kati: heheh dobre Fionko Zupełnie jak moi uczniowie
[Dzisiaj 17:12] *Kati: A dzieci są otyłe... coraz bardziej. Tragedia gdy 13 latka waży 90 kilo


hanusia - Wto Maj 30, 2006 5:15 pm

ja własnie dzięki mojemu nauczycielowi z podstawówki od WF zrozumiałam że sport to świetna zabawa i dzięki niemu lepiej sie czuje, wiec teraz jak przez dłuższy czas nie uprawiam żadnego sportu to jest mi po prostu źle i nigdy w dzieciństwie nie miałam problemu z otyłością chociaż dużo jadłam słodyczy itp
Kati - Wto Maj 30, 2006 5:16 pm

W podstawówce - super. Pan absolutnie zaangażowany po uszy w swój przedmiot. Skoki,biegi, rzuty, gry i inne takie realizowaliśmy niczym AWF
Skutek - niustająca sympatia do pana i do sportu. Byłam sprawnym dzieckiem (5, a jak weszły 6 to bywały i one w dzienniczku), lubiłam WF i tak mi zostało

Liceum - totalna pomyłka (pani na obcasach, w klapkach, tleniona blond z mizernymi chęciami) Naczęstsze były ćw na macie z cyklu koszykówka, aerobic, który same przygotowywałyśmy i świr -pong
Alma_ - Wto Maj 30, 2006 5:18 pm

Nienawidziłam
A już zwłaszcza w liceum, W-F rano, na porządny prysznic (mycie głowy) brak czasu, brrr...

I oczywiście uważam, że totalną pomyłką jest ocena z W-Fu na świadectwie...

Kati - Wto Maj 30, 2006 5:21 pm

A toś mi dopiekła z ta oceną. Pozwolę się nie zgodzić...
FifthAvenue - Wto Maj 30, 2006 5:21 pm

Najgorszy przedmiot jaki w ogole istnial jak dla mnie.....
W podstawowce to jeszcze jako-tako, na studiach tez, bo bylo duzo smiechu (chodzilam na zajecia z tenisa stolowego). Ale liceum..... Do tego OCENY. To jest dopiero chore.
Sport dla zdrowia, ruch, pewnie, jak najbardziej, codziennie godzinka w-f'u powinna byc... Ale biegi na ocene, dwutakt na zaliczenie - dla mnie bez sensu
szczako - Wto Maj 30, 2006 5:22 pm

pierwsze lata podstawowki - totalna pomylka. pan, ktory lubil sobie wypic i lal skakanka.

5-6 klasa podstawowki - bardzo mile wspominam. pan byl instruktorem tenisa i glownie w to gralismy.

Gimnazjum - dobrze, ze probowalismy wielu rzeczy, ale ja osobiscie niemilo wspominam jazde konna, do ktorej mnie zmuszano, a przed ktora poziom strachu i adrenaliny rosl mi do maximum. ale ogolnie rzecz biorac na pewno sie rozwinelam, bo robilismy doslownie wszystko, co na w-fie robic mozna.

studia - cos nie bardzo pamietam. jakis areobik czy cos ...
FifthAvenue - Wto Maj 30, 2006 5:23 pm

Nie ma ZADNEGO racjonalnego wytlumaczenia i uzasadnienia dla oceny z W-F-u.... zaliczenie jako takie - pewnie, czy ktos przynosi spodenki i sportowe buty, czy w ogole chce mu sie ruszyc tylek.... ale nie za OSIAGNIECIA....
Agatka_P - Wto Maj 30, 2006 5:23 pm

I oczywiście uważam, że totalną pomyłką jest ocena z W-Fu na świadectwie...



Moim zdaniem totalną pomyłką jest wogóle ocenianie dzieci za ich sprawność fizyczną. Jak ktoś nie jest stworzony do w-f to dlatego ma mieć gorsze oceny. Powinny być co najwyżej + lub - a nie oceny. Jak pisałam wyżej zawsze bałam się wszelkich piłek spadających na moją głowę albo skoków przez kozła i zawsze dostawałam za to 1. Ale W-F powinien być obowiązkowy żeby dzieci nie unikały ruchu
Kati - Wto Maj 30, 2006 5:24 pm

Widzę że chyba się na tym polu nie dogadamy. Można powiedzieć że znajomość anatomii żołądka krowy jest bez sensu - po co nam to wiedzieć...

No nie jest miło usłyszeć że twoja praca, pasja, 5 letnie studia są w ogóle bez sensu i o rzeczach zbędnych. Oj dziewczyny
Alma_ - Wto Maj 30, 2006 5:25 pm

A toś mi dopiekła z ta oceną. Pozwolę się nie zgodzić...


Kati, dlaczego?
Nie sądzisz, że W-F byłby dużo przyjemniejszy i lepiej spełniał swoją funkcję (zaszczepienie zamiłowania do sportu) bez ocen?

Moim zdaniem system zaliczenia (za obecność, aktywność) byłby tu rozwiązaniem.
fiona83 - Wto Maj 30, 2006 5:27 pm

Jeśli już weszliśmy w kwestię co być powinno a czego nie na świadectwie - to skoro chcecie wyrzucić WF to może do razu z plastyką i muzyką - wtedy dopiero byłoby sprawiedliwie

Ping-pong na studiach mnie zawsze bawił i jednocześnie rozluźniał po całym tygodniu przed kompem. Niestety był tylko na 1 i 2 roku - teraz mi go brakuje
A jak rozwijał wyobraźnię (kiedyś graliśmy nad stołami tak jak w badmintona )
Kati - Wto Maj 30, 2006 5:28 pm

Dzieci są oceniane za postępy i wedle ich możliwości. Jeśli uważacie że jest inaczej to albo miałyście kiepskie wzorce albo sama nie wiem...
Ocena z przedmiotów artystycznych ma nieco inny wymiar.
szczako - Wto Maj 30, 2006 5:28 pm

jezeli chodzi o ogolne zdanie na temat 'w-f w szkole'. to uwazam, ze to BARDZO potrzebne. jak same zauwazylyscie coraz czesciej mamy doczynienia z otyloscia wsrod dzieci i taka godzinka w tygodniu (nie pamietam ile tego przypada ) to dla niektorych jedyny ruch.
nidgy nie lubilam dzieci, ktore bez powodu zalatwialy sobie zwolnienia z w-fu.

jestem w stanie zrozumiec, ze niektorzy nie moga pewnych rzeczy robic (sama tak mam), albo nie sa do jakichs tam sportow stworzeni, albo ich po prostu nie lubia.
ale ruch to podstawa!!

no i wierze w nauczycieli z powolania, ktorzy gwarantuja dobra zabawe dla dzieci.
Alma_ - Wto Maj 30, 2006 5:29 pm

Kati, co innego studia, a co innego W-F.
Podejrzewam, że uczyłaś się dużo więcej, niż teraz przekazujesz uczniom
hanusia - Wto Maj 30, 2006 5:29 pm

tez się zgadzam z Almą bo przecież jak któraś wcześniej napisała nie każdy jest na równi sprawny fizycznie ale np się stara zawsze jest na WF przygotowany (tzn ma strój) i aktywny ale na "sprawdzianach" z WF mu nie wychodzi i najczęściej ma 3 i to jest sprawiedliwe i zachęcające do sportu? nie sądzę
Alma_ - Wto Maj 30, 2006 5:30 pm

Dzieci są oceniane za postępy i wedle ich możliwości. Jeśli uważacie że jest inaczej to albo miałyście kiepskie wzorce albo sama nie wiem...


Mnie się majaczą jakieś normy wiekowe... czy mnie pamięć zawodzi?
fiona83 - Wto Maj 30, 2006 5:31 pm

Ocena z przedmiotów artystycznych ma nieco inny wymiar.



Kati, ale zgodzisz sie, ze przedmioty nie wymagające wiedzy a jedynie oceniające ZDOLNO?CI powinny być inaczej oceniane tzn. bardzo indywidualnie, bez porównywania do innych.
Ale jestem jednak za tym aby pozostały na świadectwie. Można podyskutować jedynie czy wliczać je do średniej, bo chyba o to dziewczynom chodzi.
A kultura fizyczna też może być sztuką
Kati - Wto Maj 30, 2006 5:33 pm

Nie Almo. Wybacz, ale są przedmioty (Religia na przykład) w których ocenia się nie tylko wiedzę ale i poglądy jedynie słuszne... i mimo to są na świadectwie

Ja uczę tego przedmiotu, również oceniam (bo taka jest rola nauczyciela). Dla przyjemności można grać w nogę lub siatkę na wczasach lub po lekcjach. A szkoła ma nas czegoś nauczyć. Również podstawowych form ruchu, elementów gier, ich prawidłowego wykonania. Ale rozumiem, że nie każdy ma talent do wszystkiego, dlatego ocena z WF jest rzeczą niewymierną. Natomiast rzeczywiście jedną z jej składowych jest stosunek do lekcji (przygotowanie, strój, zaangażowanie), inną - umiejętności, wyniki, limity.
Alma_ - Wto Maj 30, 2006 5:35 pm

Nie tylko o tę średnią - ja pamiętam, ja w pierwszych klasie podstawówki moja wychowawczyni przekonywała wuefistkę, żeby mi postawiła lepszą ocenę, bo miałam piątki od góry do dołu (szóstek jeszcze nie było), a z W-F groziła mi dwója...
I co ja mogłam z tą dwóją zrobić?

PS. Religia nie jest obowiązkowa...
Kati - Wto Maj 30, 2006 5:36 pm

UFF
już od bardzo wielu lat wylicza się dwie średnie: z i bez przedmiotów artystycznych. Trzeba tylko być na bieząco w oświacie żeby o tym wiedzieć...

ale przedmiot szkolny bez oceny w ogóle nie ma sensu... wybaczcie ale tak uważam.

[ Dodano: Wto Maj 30, 2006 5:38 pm ]
Alma_ - Wto Maj 30, 2006 5:40 pm

Dlaczego?
Przecież na studiach np. W-F jest tylko na zaliczenie, bardzo rozsądnie
fiona83 - Wto Maj 30, 2006 5:41 pm

Z tymi dwiema średnimi to nie wiedziałam

I mimo iż WF nie był moją miłością to jestem za tym by byłprzedmiotem szkolnym i był oceniany. Kati ma rację - po co przedmiot bez oceny. A jeśli ktoś chce wywalić wf ze szkoły to potem będzie łożył na naród otyłych kalek

Alma_ na studiach też jest ocena.
Kati - Wto Maj 30, 2006 5:43 pm

Mnie się majaczą jakieś normy wiekowe... czy mnie pamięć zawodzi?



Pamięć cię nie zawodzi. takie normy istnieją. Ale czy każdy i zawsze ściśle się do nich stosuje? Ja nie... i wielu nauczycieli nie.
To zalezy tez jakim się jest człowiekiem - nauczycielem i którym z nich bardziej

[ Dodano: Wto Maj 30, 2006 5:45 pm ]
FifthAvenue - Wto Maj 30, 2006 5:54 pm

I tu nam sie wszystko krystalizuje.. czy W-F powinien byc "PRZEDMIOTEM SZKOLNYM " ?

Nie.
Powinien byc dodatkiem, obowiazkowym, ale dodatkiem, pomagajacym dzieciom odprezyc sie, poruszac troszke, byc troska o ich zdrowie.
A co to za troska skoro wiadomo, ze po raz kolejny bedzie trzeba stresowac sie "bo nie pobiegne tak szybko jak trzeba"....
Sa rozne dni, i wiadomo przeciez, ze danego dnia mozna byc w dobrej formie, innego w kiepskiej, czasami mozna po prostu nie miec nawet ochoty biegac, skakac czy robic przewrotow... tego w-f zazwyczaj nie uwzglednia.....
U nas w liceum pani miala wykresy i kiedy byly biegi porownywala nasze wyniki z tym co tam miala w tabeli i z tego sobie ocene wyliczala.... Po co ?
Tez mam troche doswiadczenia w nauczaniu, wiec to nie taka ciemna magia dla mnie.. i nadal uwazam, ze ocena z W-F (jakakolwiek) jest bez sensu....
Alma_ - Wto Maj 30, 2006 5:57 pm

Alma_ na studiach też jest ocena.


U mnie było zaliczenie.
I to na jasnych zasadach (nie "można dać lub nie" ) - dozwolone 2 nieusprawiedliwione chorobą nieobecności w semestrze.

FifthAvenue - Wto Maj 30, 2006 6:07 pm

U mnie byla w liceum jedna taka kolezanka.. ze wszystkich przedmiotow ok, wzorowa uczennica - zupelnie nie stowrzona do sportu.... Wedlug norm i klasyfikacji ledwie 3 zawsze, na koniec semestru zawsze wyblagane 4....
Co semestr to samo upokorzenie " Co ty X jestes taka "noga" z tego w-f ? Postaraj sie bardziej, porozmawiaj z pania, moze pozwoli ci "POPRAWIC"... Dla mnie to jakas szopka.... Dziewczyna przychodzila na kazda lekcje, ale widac bylo, ze gra w pilke reczna (u nas to bardzo popularne bylo) w ogole do niej nie trafiala, biegac nie lubila (tak jak ja) a stawac na rekach sie po prostu bala.
W chwili obecnej konczy aplikacje, bedzie pewnie bardzo dobrym prawnikiem, a w wolnych chwilach nurkuje w Chorwacji i sprawia jej to niesamowita przyjemnosc...
Po co byly jej te 4 lata (przynajmniej w liceum) stresu, upokorzen i tlumaczenia sie ?
Liecum nie rozbudzilo w niej milosci do sportu.
Do dzis pamietam jak faktycznie jej zupelnie nie szlo.... ale doslownie w zadnej dyscyplinie...
W Stanach chodzilam na zajecia (dodatkowe) z jezyka migowego. Nie bylo ocen, super zabawa, kto mial do tego smykalke nauczyl sie wiecej, kto nie - mniej, ale idea byla jedna - po jakims czasie wszyscy mielismy jako takie pojecie. I tak samo wedlug mnie powinno byc z w-f'em. Przyjemnosc, zabawa, zwykla frajda i zdrowie. A nie ocenianie czy biegne dobrze. Takie testy diagnostyczne (jak najbardziej ! ) powinny sie odbywac. Ale nie powinny miec absolutnie zadnego wplywu na ocene na swiadectwie.
misia-misia - Wto Maj 30, 2006 6:16 pm

W-F odkąd pamiętam to jeden z najgorszych przedmiotów.
W podstawówce, technikum i na studiach to samo.
Nienawidziłam w-fu!
Jedynie w podstawówce mieliśmy zajęcia na sali gimnastycznej i ping-pong. ping-pong lubiłam, chętnie chodziłam wtedy na zajęcia... ale nic poza tym.
Te biegi, skoki w dal, siatkówka, różne zawody, skoki przez kozła...KOSZMAR MINIONYCH LAT!!!
Teraz mam z tym spokój.
Co mi się z w-fem kojarzy?Ciągłe kombinowanie jakby tu dzis nie ćwiczyć, zwolnienia pisane na kolanie, zapominanie stroju itd.... mało etyczne ale...praktyczne
fiona83 - Wto Maj 30, 2006 6:20 pm

*Kati: A dzieci są otyłe... coraz bardziej. Tragedia gdy 13 latka waży 90 kilo

To niestety coraz częściej sie zdarza [/fade]
FifthAvenue - Wto Maj 30, 2006 6:30 pm

Ja z otyloscia nigdy problemow nie mialam, zawsze chyba bylam w normie i bylam sprawna fizycznie.. Ale czy to zajecia z w-f'u mi w tym pomogly ? Nie sadze...
raczej godziny gry w gume, wszelkie akrobacje wykonywane po szkole z kolezankami na trzepaku, plywanie w kazdym mozliwym zbiorniku wodnym, wypady rowerowe "po szkole", pozniej kilka lat tanca z Ghost Busters...eksperymenty na roklach...ale na pewno nie "semestr pilki recznej" jak to nasza pani to nazywala. Nuda, kiepskie samopoczucie po - nasza szkola nie dysponowala tak fantastycznym wynalazkiem jak prysznic...przez 4 nastepne godziny czulam sie jakbym byla brudna... Szkoda gadac. Uwielbialam wszelki wf pod jednym warunkiem - odbywal sie POZA szkola i nie na ocene.
fiona83 - Wto Maj 30, 2006 6:36 pm

Ale OBOWI?ZEK wf przynajmniej jakoś ZMUSZA dzieciaki do ruchu.
Wiadomo jak to jest z motywacją jak nie ma przymusu
Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że ZMUSZANIE może odznieść odwrotny skutek.
Tak naprawdę podejście do sprawy kondycji fizycznej wychodzi po części z domu - jeśli rodzice motywują do ruchu (choćby rower, spacer) a jednocześnie sami praktykują , wtedy dziecko nie ma uprzedzeń do sportu (i wstydu - czasem kompleks nieprzeskoconego kozła blokuje psychicznie)
Kati - Wto Maj 30, 2006 10:12 pm

Wiecie co szczerze mówiąc odechciało mi się pisać w tym temacie. Jedno powiem na koniec i już się więcej nie wypowiem. Nie chciałabym uczyć dzieci, których rodzice albo oni sami mieliby takie podejście do lekcji wf jak Wy, dziewczyny... na szczęście moda na sport - takż szkolny powraca, na szczęście również takich uczniów jest u mnie w szkole niewielu. No i przy okazji pozdrawiam Patrycję i Magdę z 6B i gratuluję oceny poprawionej na 5
fiona83 - Wto Maj 30, 2006 10:17 pm

Kati - ja jestem po Twojej stronie (może tylko nie potrafie wyrazić plusów wf-u w taki sposób w jaki bym chciała; przykro mi ). sama nie poszłam po rozum do głowy jak był czas a rodzice to też zaniedbali ...
Olusia - Wto Maj 30, 2006 10:28 pm

Ja muszę przyznać, że też nigdy nie lubiłam WF-u w szkole, nie wiem nie cierpiałam jak inne dzieci się ze mnie śmiały, że piłki nie umię złapać. I przez koniec podstawówki i liceum miałam zwolnienie z WF, a że byłam chorowita, to nie było z tym problemu.

Mimo moich złych wspomnień, uważam że WF w szkole jest potrzebny. A co do oceniania, to naprawdę nie wyobrażam sobie, abym ja w sposób sprawiedliwy umiała określić standardy oceniania, tak aby nikt nie poczuł się urażony, dlatego też jestem pełna podziwu pod tym względem dla nauczycieli WF-u.
Magda2 - Wto Maj 30, 2006 10:30 pm

To ja sie wypowiem, ze........ uwielbialam lekcje wychowania fizycznego. Kiedy bylam w 6 i chyba 8 klasie podstawowki zostalam przez lekarza zwolniona z tych lekcji ( problemy zdrowotne) i to dopiero byl koszmar. Rozpacz straszna. W liceum mialysmy bardzo fajna nauczycielke, nie tylko uczyla nas sportu, ale rowniez podpowiadala jak dbac o siebie, np. o cere. Nie pamietam rowniez, zeby wystawiala oceny za to co sie umialo, ale za to co sie chcialo. W studium to samo - fantastyczny nauczyciel, ktory nas rowniez dopingowal, np. w zwiazku z dalsza edukacja (pokrewne kierunki z fizykoterapia).
Dzisiaj nie uprawiam zadnego sportu, po czesci w zwiazku z problemami zdrowotnymi, ale moze kiedys znowu zaczne.

Kati, jak czytam Twoje wypowiedzi, to jestem z Toba i uwazam, ze prawdziwy z Ciebie nauczyciel. Tak trzymaj

Acha, i tak sobie jeszcze mysle, czytajac niektore wypowiedzi, ze w koncu wszystkiego mozna sie uczyc dla przyjemnosci ( nawet chemii ).......
emilkaa - Wto Maj 30, 2006 10:59 pm

KATI ja jestem clakowicie po Twojej stronie.. o ile sa tu jakies srony w ogole.. po prostu sie z Toba zgadzam... samej z wfem mam roznie.. jeszcze mam go na studiach i wiem ze bywa roznie.. ale przede wszystkim dlatego ze tak jak ktoras z forumowiczek pisala.. nie ma gdzie sie odwiezyc.. nawet jesli jest to pcha sie nastepna grupa i poganiaja by wychodzic.. albo nie ma czasu bo trzeba biec na kolejne zajecia...

to po prostu kwestia zlej organizacji tych zajec...

a w ogole to oburzyly mnie niektore wypowiedzi tutaj.. zeby dzieci nie oceniac za przedmioty typu wf.. "bo dobra we wszystkim ale w wfie nie"... a nie uwazacie ze tak samo trzeba miec jakiegos rodzaju zdolnosci zeby nauczyc sie fizyki?? tak samo trzeba miec jakies zdolnosci do wfu... dla mnie to jedno i to samo...

ja zawsze mialam dobre oceny z przedmiotow "innych" i z WFu tez... widocznie da sie...

poza tym upokorzeniem nie jest to ze ma sie 2 z wfu.. widocznie na tyle sie potrafi... ale to ze chodzi sie blagac o ocene - TO JEST UPOKORZENIE...

a jak ktos ma 5 ze wszsytkeigo a 2 z fizyki to juz nie bedzie upokorzony tak??? jakies dziwne rozumowanie....

nasz minister edukacji jaki jest taki jest.. ale bron go panie Boze by wprowadzil nieobowiazkowy Wf!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Lucky - Wto Maj 30, 2006 11:16 pm

A ja wręcz nie wierze temu co tu przeczytałam

Jeszcze nie spotkałam sie aby tyle osób jednocześnie wypowiedziało sie tak negatywnie na temat sportu, bo jak na to nie spojrzeć wszystkie negujecie sport

Owszem jak najbardziej jest potrzebny itd, ale nie Wam; jak to możliwe
ja odkąd pamiętam uwielbiałam wf, największa rozpacz była wtedy gdy naprawde zapomniałm stroju do ćwiczenia albo byłam na zwolnieniu lekarskim

do 5 klasy podstawówki biegałam, krótkie dystanse i bieg przez płotki; moja wuefistka koniecznie chciała zaszczpeic we mnie miłośc do lekkoatletyki i prawie by jej sie to udało, gdzyby nie to ze w 5 klasie przyszedł młody nauczyciel któremu wymarzyła sie drużyna koszykówki i tu przepadłam, kochałam ten sport, zresztą nadal kocham grałam do 4 roku studiów, poźniej szpital i do tej pory nic z tego
strasznie żałuje bo sport to naprawde jest motorek który napedza mnie wszelkich działan

I powiem jeszcze coś nie zgodze się że wf -u nie powinno sie oceniać z prostej przyczyny, gdy coś nie jest oceniane to sie zazwyczaj do tego nie przykładamy i tyle
Ja wiem że gdybym w podstawówce nie była oceniana to być może teraz miałaby takie samo zdanie jak Wy, a takto chęc rywalizacji i bycia dobrym powodowała że nawet przez tego głupiego kozła nauczyłam sie skakac i robiż przewrotu w tył (czego szczerze nie cierpie do tej pory )
Alma_ - Wto Maj 30, 2006 11:22 pm

Mówcie, co chcecie, ale dla mnie to było upokarzające.
Przebieranie się w gimnastyczne majtki i na komendę przewrót w tył - to jakoś naruszało granice mojej intymności i wolności, nie czułam się komfortowo, trochę jak w wojsku, a ja nigdy nie znosiłam być musztrowana...
Lucky - Wto Maj 30, 2006 11:25 pm

Alma na miłośc boską w jakie znowu gimnastyczne majtki

Do tej pory widziałm jak dzieci ćwicza w spodenkach, a to chyba żaden wstyd; ale majtki
Alma_ - Wto Maj 30, 2006 11:28 pm

Nasza wuefistka obniżała oceny za inny strój niż jedyny słuszny - granatowe majtki i biały t-shirt

Do dziś nie noszę T-shirtów
fiona83 - Wto Maj 30, 2006 11:30 pm

Przebieranie się w gimnastyczne majtki i na komendę przewrót w tył - to jakoś naruszało granice mojej intymności i wolności



Tak jak dla mnie chodzenie w butach po domu --> musiałam to napisać chociaż off topic
Majtki?? Ja to wypasiony dresik miałam
Alma_ - Wto Maj 30, 2006 11:32 pm

fiona, ale przecież nikt Cię do butów nie zmusza
fiona83 - Wto Maj 30, 2006 11:38 pm

Oj Alma_ wiem - mówiłam że off topic, ale po tych dywanach mi się skojarzyło
Wróci taka Kati i już zamęt na forum To może do zamieszek doprowadzić
Mika - Sro Maj 31, 2006 8:44 am

Ja zgadzam się z Kati powinien być WF i powinny być oceny. Ja wprawdzie w podstawówce byłam zwolniona z WF, w liceum chodziliśmy na basen, ale teraz widzę jak ważne jest to, żeby w dziecku zaszczepić chęć uprawiania sportu, ogólnie ruchu bo to jest ważne w życiu dorosłym również, mi nie było to dane i bardzo ciężko mi się zmotywować do tego aby zacząć ćwiczyć. Zgadzam się natomiast z tym, że możnaby zaprzestać rzucania piłką lekarską (za moich czasów to było nie wiem jak teraz) czy skoków przez kozła to według mnie niewiele daje (choć ekspertem nie jestem) i napewno nudzi dzieci i młodzież, a WF powinien być raczej formą zabawy.
kryszka - Sro Maj 31, 2006 9:22 am

Też uważam, że WF w szkole powinien być obowiązkowy i oceniany. Inaczej byśmy mieli społeczeństwo grubasów i leni, a może choć ta minimalna ilość lekcji w szkole trochę usportowi dzieciaki, a oceny wymuszą chodzenie na te lekcje.

Nikt mnie nie przekona, że nie mając predyspozycji do ćwiczeń można oblać WF. A gdzie jest napisane, że trzeba być dobrym we wszystkim?
Owszem, tabelki są, ale przecież jest jeszcze zaangażowanie i chęć nauczenia danego przedmiotu. Jeśli ktoś jest słaby w rzucie piłką lekarską to niech ćwiczy mięśnie aż ten rzut wyjdzie, a nie "bo ja biedny nie mam siły i nie lubię tego". No sorry, ale gdyby ktoś nie wkuł tabliczki mnożenia to też by jej nie umiał. A to, że nie lubię fizyki nie znaczy, że mają mnie z tego przedmiotu zwolnić.

Alma_ - jakoś śmiesznie brzmią Twoje ostatnie argumenty. Upokarzające? Przekraczanie granic intymności? W momencie, kiedy ktoś próbuje cię czegoś nauczyć?
I jakoś trudno uwierzyć mi w te majtki skoro wszyscy chodzili w spodenkach gimnastycznych. Nie chodzi tu przecież o rewię mody tylko wygodę zastosowania.

A że ktoś trafił na cymbała nie nauczyciela to inna sprawa, ale nie można przekreślać wszystkich i całego przedmiotu.
Alma_ - Sro Maj 31, 2006 9:43 am

Ja pisałam tylko o moich wrażeniach ze szkolnego W-Fu, przecież nigdzie nie napisałam, że nie powinno go być w szkole. Co więcej, wcale tak nie uważam

Wyrabianie w dzieciach miłości i nawyku regularnego uprawiania sportu uważam za bardzo ważne i potrzebne. Tyle tylko, że sposób, w jaki ja miałam „przyjemność” uczestniczyć w lekcjach W-Fu odniósł dokładnie odwrotny skutek – do dziś nie lubię sportu, a już na pewno nie dyscyplin, których usiłowano mnie „nauczyć” w szkole.

Zgadzam się, że W-F kształtuje tak naprawdę zdrowie przyszłych pokoleń, pewnie ma bezpośrednie przełożenie na koszty leczenia w przyszłości, a więc jest w społecznym interesie zachęcać dzieci do ćwiczeń…

Ale – no właśnie, zachęcać, nie zmuszać

Niech ten nieszczęsny wuef byłby nawet codziennie, ale w jakichś ludzkich warunkach, po lekcjach, a nie przed ani w środku (żeby można było się umyć), bez norm do zaliczenia, zapoznający dzieci z różnymi formami ruchu i pozwalający im wybrać te ulubione. I, tu się będę upierać, bez ocen.

Co do upokorzenia – nie wiem, czy dobrze mnie zrozumiałyście… Na wuefie czułam się trochę jak w wojsku, a wykonywanie poleceń na komendę zdecydowanie narusza granice mojej wolności. Buntowałam się przeciwko temu już wtedy i do dziś pamietam to jako traumę. Moze to kwestia charakteru, ale uwierzcie - nie wszystkich da się wtłoczyć w ramy systemu, nie każdy tak samo łatwo to zniesie - i szczerze nienawidziłam wuefu z tego powodu.
Jak sie tak zastanawiam szerzej, to dochodzę do wniosku, że tak naprawdę dotyczyło to wszystkich przedmiotów - nie malowałam szlaczków, nie podkreślałam tematów na zielono, żadna siła nie była w stanie zmusić mnie do publicznego śpiewania... Uważam, że człowiek nawet w wieku lat ośmiu ma prawo do decydowania o sobie (oczywiście w granicach rozsądku).
Dotka - Sro Maj 31, 2006 10:19 am

Ja jestem za W-F w szkołach i za ocenami na świadectwie.

W szkole lubiłam i nie lubiłam uczęszczać na lekcje W-F. Nie lubiłam chodzić na zerówki, a potem na dalsze lekcje. Czasem narzekałam na W-F, który odbywał się jako ostatnie zajęcia bo nie chciało się po całym dniu ćwiczyć, kiedyś jak był w środku zajeć też źle. Ale tak sobie zawsze z koleżankami marudziłyśmy.
Ogólnie mówiąc W-F był fajną lekcją, odprężającą mimo wykonywanego tam wysiłku, poprawiał kondycję bo poza szkołą, studiami nie uprawiałam żadnego sportu (oprócz jazdy na rowerze w wolnych chcwilach). Na W-F marudziłam gdy trzeba było grać w kosza czy siatkę (bo mam słabiutkie kostki w rękach i jestem niska) oraz bieganie na czas. I co z tego. Ale na co ja nie narzekałam: a to na polski, a to na fizykę czy chemię itp.

Uważam, że W-F jest potrzebny. I nie ma tu wytłumaczenia, że ze wszystkich przedmiotów 5, a z W-F kapota. To samo można powiedzieć, że kapota z fizyki i chemi a z innych same celujące. Ocena z danego przedmiotu zależy od ucznia/studenta ale i od podejścia nauczyciela. Uczeń może być słaby z danego przedmiotu, ale gdy uczeń stara się nauczyciel powinien to docenić, a nie krzyczeć, ośmieszać i ubliżać za każdym podejściem. A wiadomo nauczycieli mamy teraz różnych.
Asiek - Sro Maj 31, 2006 10:33 am

Ale fajny temat.
Najpierw moje wspomnienia : nie lubiłam WF-u.
Powód? Byłam kiepska i już. Ale przykładałam się, tzn. zero lewych zwolnień, zawsze strój (w podstawówce musieliśmy mieć białe podkoszulki, czerwone spodenki, białe skarpetki i sportowe tenisówki z białymi podeszwami). W podstawówce miałam nauczycielkę maniaczkę-piłę - wszyscy się jej bali. Chodziłam na SKS, a jakże (żeby mieć lepszą ocenę, bo mi zależało), trenowałam piłkę ręczną.
W liceum - nauczyciel do bani, rzucał piłkę i mieliśmy sobie grać.

Acha, jak czytam o Waszych problemach z kozłem to muszę przyznać, że skok przez kozła nie stanowił dla mnie problemu, o dziwo. Łatwo i podobało mi się to.

Natmiast skok na skrzynie! To był dla mnie horror nie do pokonania.

Uważam, że z WF-u powinny być oceny. Pracowałam jako nauczycielka i wiem, że nic tak nie mobilizuje dzieci jak oceny i uznanie wśród rówieśników. Nie będzie ocen i obowiązku chodzenia na WF - sale będą świecić pustkami. Taka jest prawda.

Oczywiście fajnie gdyby warunki się poprawiły, ale patrzcie realnie - ile dzieciaków przyjdzie na WF po lekcjach? Zmęczenie, czekający obiad, itd.
Gdyby zaś wydłużyć czas przed/po WF to wyszłoby że WF trwa 45 minut,a przygotowania 1,5 godziny. Z punktu organizacyjnego, finansowego, warunków szkolnych w Polsce - mało realne, niestety.

Co do upokorzeń, itd. - dla mnie upokarzające było jak wychowawczyni w pierwszej i drugiej klasie biła dzieci linijką po rękach, to był jej standard. Nigdy w życiu nie spotkałam gorszego nauczyciela i obiecałam sobie, że jeśli kiedykolweik ją w życiu spotkam to wygarnę jej choćby na ulicy co o niej myślę. To był potwór a nie pedagog! Więc Alma_ jak piszesz o upokorzeniu, bo musiałaś się przebrać na WF lub stanąć w szeregu to się uśmiecham.

Alma_ - Sro Maj 31, 2006 11:02 am


misia-misia - Sro Maj 31, 2006 11:24 am

Chociaz w-f nienawidziłam to jednak uważam że w szkołach powinien być.
powinien być ale nie na takich zasadach jek było do tej pory.
Trudno mi powiedzieć czy powinno się z w-fu stawiać oceny, chociaż raczej tak.
W-f powinien być na zasadach luźnej gimnastyki a nie normalnego surowo traktowanego przedmiotu.
Co najbardziej odstrasza dzieci od w-fu? Właśnie ocenianie biegów na czas, skoki przez skrzynię czy kozła itd.
Gdyby w-f był ale tak jak mówię na zasadzie gimnastyki to byłoby ok.
Czy to gra w piłkę, czy aerobik czy generalnie gimnastyka, dzieci chętniej uczęszczałyby na zajęcia.
Ja pamiętam doskonale jak moje koleżanki alergicznie wręcz reagowały na wiadomość iż dziś będzie sprawdzian ze skoków przez kozła.Wiadomość ta docierała do nas jak byłyśmy w szatni. Wtedy był szał bo umawiałyśmy się która dziś jest niedysponowana, która zapomniałą stroju a która pisze lewe usprawiedliwienie...
I były to dziewczyny nie takie tęgie jak ja ale wysportowane i szczupłe...
A jak były zajęcia z gimnastyki tzn aerobik, itd czyli u nas to były tzw luźne zajęcia, kto chciał grac w siatkówkę to grał kto chciał biegac to biegał, wtedy nikogo nie widziało sie siedzącego na ławce.
U nas niestety zajęcia z w-fu popadają ze skrajności w skrajność. Albo jest ten przedmiot surowo oceniany czyli rygor pod względem stroju sprawdzianów i obecności, albo jest totalna olewka tak jak u mnie w technikum (większość oglądała Modę na sukces a trzy dziewczyny wyciągały rowerek i piłkę i ćwiczyły) .
Jednak uważam że ocen na świadectwie nie powinno być.
Kasiawka - Sro Maj 31, 2006 11:40 am

Ja też z tych co w-f w szkole omijałam chętnie szerokim łukiem. Podstawówka jeszcze ujdzie, ale liceum- fatalnie wspominam w tym zakresie.
fatalne warunki jesli chodzi o przebieralnię. Jakoś nie przepadałam za w-f jako pierwszą lekcją, gdzie się czlowiek spocił, a potem cały dzień siedział taki "pachnący" i świeży, tzn. prysznic był, ale żadna siła by mnie tam nie wciągnęła, chyba, że grzybica
sala owszem nie mała, ale jak na niej ćwiczyć np. z 2 innymi klasami, przy czym każda grupa robi co innego. Już pomijam , że zazwyczaj byli tam chłopcy, przy których ćwiczenie- nie zawsze się wszystko umiało wykonać- było dodatkowym stresem.
siłownia była, ale za moich czasów ćwiczyli tam głównie wuefiści- ja z klasa byłam przez 2 lata jej istanienia az raz. Chociaż składkę pobrano właśnie od nas- uczniów
to co pisała Alma, wykonywanie wszystkich poleceń jak w wojsku. Miałam wrażenie, że nawet jeśli ktoś z nas miałby predyspozyje do uprawiania jakieś dyscypliny to nikt by nie zauważył, bo wszyscy wszystko na kord- blee.
no i na koniec wuefista- niby fajny gość, ale klepnąć mu się dziewczynę zdarzyło- a to już dla mnie było nie do przyjęcia.

Ale ogólnie w-f powinien być. Jak najbardziej. Tylko powinny być do tego odpowiednie warunki. Oceny też powinno sie z tego przedmiotu wystawiać, ale nie za fikołki, ale może bardziej za zaangazowanie, za chęć, każdego oceniac badziej indywidualnie.
misia-misia - Sro Maj 31, 2006 11:43 am



Ale ogólnie w-f powinien być. Jak najbardziej.

Oceny też powinno sie z tego przedmiotu wystawiać, ale nie za fikołki, ale może bardziej za zaangazowanie, za chęć, każdego oceniac badziej indywidualnie.



Wyjęłaś mi to z ust...
FifthAvenue - Sro Maj 31, 2006 12:04 pm

ojojoj ojojoj. Ale sie narobilo.... Wychodzi na to, ze jestem przeciwniczka sportu
A wcale nie jestem. Chcialabym, zeby moje dziecko w szkole uczestniczylo w zajeciach wf, jak najbardziej. Chcialabym tez otrzymywac w miare regularny "feedback" od nauczyciela jak sie dziecko rozwija, czy wychowuje leniuszka czy nie.....
Ale nie chcialabym, zeby po biegach w parku, spocone szlo prosto na lekcje historii na przyklad. Nie chcialabym, zeby przechodzilo strs spowodowany nieprawidlowym wykonaniem dwutaktu. Godzinka zroznicowanego sportu kazdego dnia na pewno bylaby super.

A co do ocen - jak juz pisalam poprzednio. Nie ma dla mnie zadnego racjonalnego wytlumaczenia. Obawa, ze bez ocen przedmiot nie bedzie traktowany powaznie ? No to chyba juz zalezy od nauczyciela.

Wiadomo, ze kazdy nauczyciel bedzie bronil swojego przedmiotu i uwazal, ze jego przedmiot jest najwazniejszy.... taka przypadlosc nauczycielska. Ocena w szkole jak wiemy nigdy nie jest ocena sprawiedliwa i samo to wprowadza juz wiele stresu. Sport to zdrowie, cwiczmy, biegajmy, zachecajmy mlodziez do ruchu. Ale czy naprawde wierzycie dziewczyny, ze te 2 godziny w-f'u sprawiaja, ze nie mamy ogromnych problemow z otyloscia / Myslicie naprawde, ze gdyby nagle w-f zginal z planu lekcji dzieciaki roztylyby sie i mialy problemy ze zdrowiem... ? To jakby ciut naiwne...
Mika - Sro Maj 31, 2006 12:10 pm

Dziewczyny mam pytanie jeśli miałoby nie być ocen z WF to znieśmy również oceny z plastyki, muzyki itd. przecież to też są powiedzmy luźniejsze przedmioty i nie każdy ma talent i wyobraźnie?
Alma_ - Sro Maj 31, 2006 12:17 pm

Mika - to zależy, jak stawiane są te oceny. Jeśli za wiedzę z przedmiotu, zaangażowanie - to OK. Ale jesli za talent - to nie, moim zdaniem takich ocen nie powinno być.
Mika - Sro Maj 31, 2006 12:26 pm

Masz rację, ja właśnie natrafiałam zawsze na nauczycieli z tychże przedmiotów, którzy oceniali nie za talent tylko za zaangażowanie i pracowitość a poza tym zawsze to była świetna zabawa
FifthAvenue - Sro Maj 31, 2006 1:05 pm

Sluchajcie, wiekszego antytalentu plastycznego ode mnie nie znajdziecie. Juz w przedszkolu z zamilowaniem rysowalam ksiezniczki z kwadratowym tulowiem, bez szyi... I nie moge powiedziec, zebym kiedykolwiek odczula ten brak talentu jesli chodzi o oceny...
Ba, ja nawet bardzo lubilam plastyke. Kredki i farby nie stanowily nigdzi milosci mojego zycia, ale wszelkiego rodzaju wycinanki, wyklejanki itd - jak najbardziej. plastyka w liceum to byly takie luzne zajecia, bylo fajnie, ciekawie, duzo dyskutowalismy, ogladalismy rozne "dziela sztuki", podobalo mi sie.
Natomiast nie wiem dlaczego m ialam taka dziwna awersje do w-f'u, praktycznie od zawsze, a w liceum moja niechcec osiagnela apogeum. Moze jakos nie bardzo odpowiadala mi sytuacja, kiedy zmeczylam sie na sali gra w kosza, spocona, z wypiekami wracalam do klasy, zasiadalam w lawce i musialam sie ostro skupic, zeby dobrze napisac klasowke w fizyki.... Kiedy w-f byl jako pierwsza lekcja, zwyczajnie marudzilam, ze wolalabym godzine dluzej pospac, a kiedy byl lekcja ostatnia - bylo mi zal, ze moje wyjscie na rolki bedzie musialo jeszcze godzine poczekac. Tak zle i tak niedobrze....
pipi - Sro Maj 31, 2006 2:12 pm

Ja jak długo chodziłam do szkoły tak długo uważałam, że w-f powinien być obowiązkowy, ale bez ocen. Tak samo jak Alma_ na studiach w-f miałam tylko na zaliczenie, bez ocen i to było super.
I uważam, że dwie godziny sportu tygodniowo dają wiele, widzę to z perspektywy osoby która już nie uprawia sportu 2 razy tygodniowo.

Dużych problemów, ani specjalnego talentu sportowego nie miałam. Taka przeciętna osóbka ze mnie. Natomiast ile więcej byłoby frajdy na lekcjach w-f'u w takim liceum gdyby nie było ocen.

Z drugiej strony zdarzyło się, że w liceum mieliśmy basen, nie oceniany, nieobowiązkowy i jak ja kiedy tylko mogłam to chodziłam (taki mam charakter), ale inni to niestety już niekoniecznie. Bywało, że na basenie były 3 sztuki z całej klasy. Za to teraz pokazowo pływam żabką, a nie tak jak inna forumka, która się chwaliła w innym wątku, że nie umie , jakby się chodziło toby się umiało
adriannaaa - Sro Maj 31, 2006 4:07 pm

no to ja się przyznam, że nienawidziłam szczerze WFu.. do tego stopnia, że przez całe liceum miałam zwolnienie lekarskie.. zawsze mnei ten przedmiot stresował - ie bylam tak srawna jak większość koleżanek, a pani faworyzowała ta, ktore były rewelacyjne w fikołkach, siatkówce, koszu itp itd.. a że ja do takowych nie należałam...

do dziś mam uraz do WFu:) choć nie wyobrażam sobie obecnienie chodzenie 3 x w tygodniu na fitnes:))) mam nadzieję, że moj młody trfi na fajniejszego nauczyciela , niż ja.
SloneczkoBM - Czw Cze 01, 2006 9:10 am

ja jestem w klasie sporttowej i mam ich 10 tygodniowo nie narzekam bo przynajmniej figure mam lepsza choc na w-f to sie nie wybieram pozdro
FifthAvenue - Sro Cze 14, 2006 4:00 pm

a o tym przeczytalam dzisiaj....


Wypadek podczas zajęć wf - 12-latek ranny
12-letni uczeń szkoły podstawowej w Chodzieży leży w szpitalu z poważnie uszkodzoną wątrobą i trzustką po tym, jak w czasie lekcji wychowania fizycznego na boisku został przygnieciony przez metalową bramkę.
Jak poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Mirosław Adamski do zdarzenia doszło we wtorek, ale nikt z pracowników szkoły, której uczniem jest poszkodowany, nie poinformował o nim policji ani prokuratury. Dzisiaj rano rodzice dziecka zawiadomili prokuraturę o zdarzeniu.

Z wstępnych ustaleń wynika, że bramka przewróciła się na chłopca, gdy ten w czasie meczu piłki nożnej - był bramkarzem - uchwycił się jej górnej poprzeczki. Po wypadku dziecko zabrało pogotowie, w szpitalu przeszło poważna operację.


szczako - Sro Cze 21, 2006 5:19 pm

minister G. idzie za ciosem:
Ministerstwo edukacji chce zmniejszyć liczbę godzin wf-u w szkołach. Według pomysłu resortu, uczniowie mieliby zajęcia trzy razy w tygodniu, a dotychczasowa czwarta godzina stałaby się dodatkową godziną z historii.

W zeszłym tygodniu minister edukacji zapowiedział rozdział zajęć z historii na historię Polski i historię powszechną. W skład tej pierwszej miałyby wejść elementy wychowania patriotycznego.

z gazety.pl.
FifthAvenue - Sro Cze 21, 2006 6:02 pm

O jejku jejku. Dobrze, ze nie jestem juz uczennica. Wizja wielu godzin historii mnie przeraza nawet teraz Wtedy pewnie z dwojga zlego juz bym ten w-f wybrala. jednego i drugiego nie cierpialam, w sensie w-f'u tylko jako przedmiotu bo ogolnie poruszac sie lubie. Ale historia... przezylam 4 godziny tygodniowo w LO i to bylo o jakies 4 za duzo Z deszczu pod rynne (dla mnie oczywiscie)
julia - Sro Cze 21, 2006 6:25 pm

minister G. idzie za ciosem:
Ministerstwo edukacji chce zmniejszyć liczbę godzin wf-u w szkołach.



Mysle, ze to bardzo zly pomysł. Sama nie cierpiałam wf-u, ale jak obserwuje teraz dzieciaki znajomych i swojego syna to przykro to stwierdzic, ale kalectwo nam rosnie. Wiekszosc dzieciakow siedzi przed komputerem, w jakiej pozycji to juz nie wspomne, zamiast grac w pilke, jezdzic na rowerze itp, dodatkowo ich plecaki sa tak ciezkie (raz zwazyłam 7 kg), ze kregosłup przybiera przerózne formy skrzywien, bo przeciez nie ma go co trzymac w pionie jesli gorsetu miesniowego brak wiec choc w tej szkole mogliby sie poruszac
kryszka - Sro Cze 21, 2006 7:03 pm

Porąbany pomysł, ale czego się spodziewać po tym panu? Nie dziwię się, że ostatnio bardzo popularne jest zainteresowanie samodzielnym nauczaniem dziecka.
Alma_ - Sro Cze 21, 2006 7:35 pm

Nie zapominajmy, że w szkole powinniśmy się jednak przede wszystkim uczyć, W-F jest tylko dodatkiem
Pewnie ważnym, ale jednak mniej niż wiedza, którą szkoła ma przekazać.

Nie uważam, żeby dodatkowa lekcja historii komuś zaszkodziła, wręcz przeciwnie.
?e nie wspomnę o matematyce, fizyce, polskim czy językach obcych
kryszka - Sro Cze 21, 2006 7:50 pm

A mnie się ta dodatkowa lekcja historii + plany przedmiotu pt. patriotyzm w kontekście tego pana i rządu kojarzą tylko i wyłącznie z praniem mózgu.
Do tego, żeby nauczanie miało sens potrzeba dobrych nauczycieli i dobrego programu - w obecnej sytuacji moim zdaniem dodanie 1 godziny i tak nic nie da.
emilkaa - Sro Cze 21, 2006 8:31 pm

ja to w ogole slysze zeby byly 4 godziny w tygodniu ... sama juz dawno szkole mam za soba (ale ja mialam wf dwa razy w tygodniu).. moj brat (liceum) ma trzy....

czy ktos faktyczxnie ma 4?
Kati - Czw Cze 22, 2006 4:26 pm

A mnie się ta dodatkowa lekcja historii + plany przedmiotu pt. patriotyzm w kontekście tego pana i rządu kojarzą tylko i wyłącznie z praniem mózgu.
Do tego, żeby nauczanie miało sens potrzeba dobrych nauczycieli i dobrego programu - w obecnej sytuacji moim zdaniem dodanie 1 godziny i tak nic nie da.



Amen

Alma depczesz mi po odciskach... Dodatkiem?
FifthAvenue - Czw Cze 22, 2006 6:06 pm

Kati.. ja niestety tez sie z Alma zgadzam.. w szkole powinnismy sie UCZYC. Gdyby lekcje trwaly troszke krocej uczniowie mieliby wiecej czasu wolnego na sport. Z wlasnej nieprzymuszonej woli nawet. poza tym to duza odpowiedzialnosc rodzicow. Ja osobiscie nie sadze, ze wf w podstawowce czy liceum przyczynil sie w jakikolwiek sposob do mojej sprawnosci fizycznej.
A na spadek formy u dzieci sklada sie nie tyko ograniczenie wf w szkole... a przede wszystkim dieta (MacDonaldy i Burger Kingi), komputery i zapracowani rodzice, ktorzy wola zostawic dzieciaka samego w domu przed TV zamiast zabrac na basen... I gdyby nawet wprowadzili 10 godzin wf obowiazkowego w szkole mysle, ze niewiele by to zmienilo...
Kati - Czw Cze 22, 2006 8:11 pm


każdy ma swoje zdanie...

a moje jest takie , że już starożytni grecy wymyślili kalokagatię - czyli kształcenie na równi ciała i umysłu - jeden giertych z garstką popierających go hmm................... nie zmieni starej prawdy, że w zdrowym ciele zdrowy duch.
Alma_ - Pią Cze 23, 2006 12:39 am

Kati, nie traktuj tego osobiście, proszę.
Dyskusja jest ogólna, a nasze poglądy zdecydowanie się różnią. I w tym cały urok forum DYSKUSYJNEGO, że możemy się nimi wymienić
Kot - Pią Cze 23, 2006 10:15 am

Też uważam, że szkoła jest po to uczyć i rozwijać intelektualnie. Dodatkowa godzina historii czy WOSu (M?DRZE WYKORZYSTANA przez nauczycieli) nikomu nie zaszkodzi.

Kati - Pią Cze 23, 2006 4:17 pm

Rany... na szczęście znam wiele osób które myślą inaczej niż przedmówczynie... inaczej straciłabym wiarę w zdrowy rozsądek. A potem się dziwię, czemu rodzice moich uczniów są tacy a nie inni. Hmm może mieli zwolnienie z wf??
FifthAvenue - Pią Cze 23, 2006 5:15 pm

Kati.. zeby wszystko bylo jasne.. podejrzewam, ze kzda z dziewczyn zgodzi sie ze stwierdzeniem "w zdrowym ciele zdrowy duch"... Kontrowersyjne nie jest samo stwierdzenie. Tak samo nie jest negatywny stosunek do sportu jako takiego, ruchu, dbania o forme i sprawnosc fizyczna... Wszystko rozbija sie o metode.. i pada pytanie czy wf w szkole faktycznie spelnia funkcje jaka w zalozeniu powinien spelniac...
Kati - Pią Cze 23, 2006 5:29 pm

W sumie jestem blisko tego problemu - a właściwie jakiego problemu...? Dziwne, że najwięcej do powiedzenia o tym co dotyczy oświaty mają osoby postronne
FifthAvenue - Pią Cze 23, 2006 5:56 pm

W sumie jestem blisko tego problemu - a właściwie jakiego problemu...? Dziwne, że najwięcej do powiedzenia o tym co dotyczy oświaty mają osoby postronne



ja akurat z oswiata przez ostatnie 5 lat bylam zwiazana BARDZO blisko Bylam blisko. I to bardzo dlugo, niestety panstwowa oswiata mnie tak skutecznie zniechecila, ze wytrzymalam tylko rok. Nie bylo warto nawet przez tak krotki czas.... Na szczescie nie musialam tego kontynuowac. Uczylam przez rok w gimnazjum.... i tak sie skladalo, ze byla to moja byla podstawowka, pani od w-f'u byla moja "stara pania" od wf'u... I mimo wszystkich zmian, ktore przeciez powinny zajsc przez te kilkanascie lat pani nie zmienila sie nic a nic...... Notoryczne zwalnianie ucznennic z zajec.. "bo zbliza sie turniej pilki recznej"..A im tylko w to graj. No i zupelnie powszechne "idz do klasy sportowej" tam sa najwieksze luzy...
Poza tym.. jak to mozliwe, ze wszelkie klasy i szkoly o profilu sportowym maja dosyc niski poziom ? A na pewno nizszy niz inne ?
Jeszcze jedna sprawa.. u nas w podstawowce, jak juz wspomnialam dominowala pilka reczna. Kilka dziewczyn sobie calkiem niezle radzilo.. glownie w sporcie, z nauka gorzej. Pani goraco namawiala je do kontynuowania gry po podstawowce. Cala grupka - te zdolniejsze i mniej zdolne -poszla dzielnie do "Technikum Urzadzen Sanitarnych"..... bo tam byla druzyna recznej. Po kilkunastu latach jedna z nich wazy chyba z 80 kilo, pracuje w osiedlowym solarium- myje lozka, wypisuje karnety. Druga sprzata domy w Manchester. Jedna - najzdolniejsza w sumie - przerwala nauke rok przed matura, bo "urzadzenia sanitarne nie byly jej powolaniem".. cos tam probowala konczyc wieczorowo... ze wzgledow finansowych nie wyszlo...i zmarnowala sobie 4 lata zycia.... Tylko przez to, ze pani tak usilnie namawiala na gre..... Tylko co dalej ? A przeciez mozna bylo inaczej. To wlasnie przyklad "oswiaty".

[ Dodano: Pią Cze 23, 2006 4:57 pm ]
Kot - Pią Cze 23, 2006 10:50 pm

Dziwne, że najwięcej do powiedzenia o tym co dotyczy oświaty mają osoby postronne



Kati co ty rozumiesz pod pojęciem osoby postronne?

Chyba każda z nas na własnej skórze miała okazję zapoznać się systemem oświatowym więc i opinię w tym temacie zdążyła sobie wyrobić.

A tak poważnie to czy uważasz, że tylko nauczyciele mają monopol na wypowiadanie się o systemie edukacji?

Kot_ historyk
Kati - Pią Cze 23, 2006 10:57 pm

Monopol nie. Ale dziwi mnie, że każdy nieomal mniema się znawcą szkoły, edukacji itp.
A ty oraz inni nie-nauczyciele widzą szkołę tylko od jednej strony. Aby poznać od podszewki trzeba się jednak w niej zatrudnić. Ale oczywiście Kot masz prawo mieć odmienne zdanie

[ Dodano: Pią Cze 23, 2006 11:05 pm ]
kursy / szkolenia podnoszące kwalifikacje
Ośrodek Szkoleniowy PCK Zgierz
Nauki w szkole średniej
sala w Szkole Gastronomicznej
Wejściówki na Targi Ślubne - cz.2
Ufarbowanie sukni po ślubie
gerbery
skrzypce
MAGNUM ze Zgierza
Magia photo shopa
  • blokada bramki plusa zagranica
  • oferta hodowli drobiu
  • namierzanie imei
  • do podstrony 3690
  • edukacyjne missy and lippy
  • Spis wątków z for internetowych / Index